Aura Góry. Po premierze Ja/Marilyn Teatru Stajnia Pegaza

Opublikowano: 06.06.2010,

Koniec sezonu Sceny Off de Bicz w ujęciu kobiecego trio: Ignaczak, Bocian, Weber

 

 

 

 

Aura Góry. Po premierze Ja/Marilyn Teatru Stajnia Pegaza

Katarzyna Wysocka

 

Sopocka Scena Off de Bicz zamknęła sezon szóstą premierą. „Ja/Marilyn” to dzieło Ewy Ignaczak i Idy Bocian, która napisała scenariusz na podstawie opowieści „Blondynka” Joyce Carol Oates i książki psychoanalityka Michale Schneidera zatytułowanej „Marilyn, ostatni seans”. Oba teksty mieszają fikcję z prawdą, ponieważ niezapomniana MM obrosła mitem przypisanym ludziom żyjącym intensywnie i umierającym w kwiecie wieku (36 lat). Monroe w świadomości wielu ludzi pozostała boginią seksu i seksapilu, przeciętną aktorką (pretendującą do roli gwiazdy chociażby w filmach: „Mężczyźni lubią blondynki” czy „Słomiany wdowiec”) , kochanką braci Kennedy, uwiecznioną przez Andy Warhola, żoną dramaturga Arthura Millera i bohaterką pierwszego „Playboya”. Okoliczności śmierci nadal pozostają niewyjaśnione, chociaż najłatwiej przypisać MM przedawkowanie narkotyków.

Ida Bocian postanowiła zająć się psychiką Marilyn, kobiety tułającej się w dzieciństwie po rodzinach zastępczych z niewyjaśnioną kwestią ojcostwa, zmagającą się ze sławą i marzeniami o niej, poddanej terrorowi showbiznesu, zagubionej, dręczonej nałogami i najprawdopodobniej głosem sumienia. Efekt pierwszego scenariusza Bocian nie jest satysfakcjonujący, ponieważ nie pokazała bohaterki w nowym świetle, ani nie poszukiwała własnej koncepcji na postać z amerykańskiego snu o szczęściu. Otrzymaliśmy poprawny obraz schizofrenicznego zmagania się ze światem kobiety już upadłej z dużą świadomością własnych dokonań, traum i oczekiwań. Ten „dwuaktorski monodram” to studium przypadku, jednak bez akademickiego dyskursu o bohaterce.

Foto:Adam Bogdan

Atutem tego spektaklu jest gra Sylwii Góry Weber *(Norma). Po raz kolejny zaprezentowała wyśmienite aktorstwo, bez manierycznego zacięcia, skupione na cielesności, przeżywaniu scenicznym i grze partnerskiej. Można już chyba powiedzieć, że Weber tworzy na scenie aurę, o którą trudno we współczesnym świecie teatralnym. Z przyjemnością patrzy się na operowanie środkami wyrazu, mimikę, z charakterystycznym spowolnieniem gestu, aby przedłużyć znaczenie wypowiadanych słów. Niezwykle emocjonalna gra, niekiedy żywiołowa, skupia uwagę i tworzy oczekiwane napięcie sceniczne (liczę, że obecność na premierze Adamów: Orzechowskiego i Nalepy zaowocuje angażem Sylwii Góry Weber, który wzmocni naszą  scenę narodową).

Grzegorz Sierzputowski, grający alter ego Marilyn Monroe, nie jest dobranym i doborowym kompanem dla Weber. Gra szablonami, nie wyczuwa energii przedstawienia i tak do końca widz nie wie, jaką ma rolę do odegrania w zagmatwanym życiu MM, chociaż Ida Bocian, nie ufając chyba odbiorcy, wyjaśnia to pod koniec sztuki. Sierzputowski nie stanął do psychologicznej walki o postać i nie zaciekawił.

Foto: Adam Bogdan

Scenograficznie spektakl jest bardzo skromny. Wykorzystano w inscenizacji wyłącznie stoły. Oświetlenie nie buduje napięcia, podobnie jak prawie nieobecna muzyka. Szkoda, że sopocka offowa scena, tak niezaprzeczalnie ożywcza i potrzebna dla zdrowia teatralnego, nie poszła w tych elementach o krok dalej. Reżyserka Ewa Ignaczak powinna pozwolić sobie na szaleństwo i wariacje na rodzimej scenie, bliskiej każdemu szanującemu się mieszkańcowi Trójmiasta.

Dobrze, gdy spektakl wywołuje emocje i pozostaje na dłużej w myślach w postaci skojarzeń i obrazów. Ja zapamiętam przede wszystkim niezwykłą wręcz „otchłań ciemności” na widowni przed i po zakończeniu „Ja/Marilyn” oraz urokliwą i momentami nieskazitelnie autentyczną Sylwię Górę Weber. Życzę sukcesów podczas wakacyjnego teatralnego tournee Teatru Stajni Pegaza.

 

Ucho Gdynia Gazeta Świętojańska

Premiera Ja/Marilyn Teatru Stajnia Pegaza - ukłony . Jeśli masz kłopoty z „odpaleniem” filmu, wejdź tutaj

Ja/Marilyn, Teatr Stajnia Pegaza. Reżyseria: Ewa Ignaczak, scenariusz: Ida Bocian, Norma – Sylwia Góra Weber, Marilyn – Grzegorz Sierzputowski, kostiumy: Iwona Kryszak. Premiera 4 czerwca 2010, czas: 1h bez przerwy.

*Sylwia Góra Weber  –absolwentka Wydziału Aktorskiego Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej we Wrocławiu. Drogę artystyczną zaczynała w Teatrze Wierszalin rolą Wilgefortis w przedstawieniu “Ofiara Wilgefortis” Piotra Tomaszuka oraz rolą Leah w spektaklu “Dybuk” tego reżysera, gościnnie występowała w Teatrze w Tarnowie, grając Ofelię w “Hamlecie” w reż. Stanisława Świdra. Grała także rolę Sonii w inscenizacji „Zbrodni i kary” Dostojewskiego w Teatrze Nowym w Słupsku w reżyserii Edwarda Żentary oraz Sybilli w monodramie „Sybilla – pieśń nieustająca” w reż. Adama Jarka.

 


Więcej o teatrze, operze, muzyce poważnej i filmie

Udostępnij

Dodaj komentarz



Regulamin komentowania

Komentarze

  • Sylwia (07.06.2010 r. 17.39)

    rzeczywiście tworzy aurę.przyjęła dobry wizerunek-to też pomaga

  • prośba (07.06.2010 r. 10.22)

    czy teatr nie może dogadać się z barem i nie wiem... na czas spektaklu zamknąć knajpkę? Odgłosy dochodzące z baru bardzo przeszkadzały:(

  • te (07.06.2010 r. 9.59)

    odgłosy z kawiarni-nie mozna tego jakoś wyciszyć?

  • hmm (07.06.2010 r. 8.35)

    dobry pomysł z drugą MM- w każdym facecie w końcu jest coś z kobiety:) Jednak pan Grzegorz był zbyt uprzejmy dla pani Sylwii i oddał jej cały spektakl... Góra grała niezwykle, nie tylko jak na poziom lokalny.

  • Góra!Góra!Góra! (06.06.2010 r. 22.47)

    Góra górą:)